czwartek, 11 października 2012

Powolutku...

Powolutku wracam do normalności oraz swoich robótek. Oczywiście nic oszałamiającego nie stworzyłam ale coś zaczęłam "dziubać". Jeszcze tego nie pokażę, bo chciałabym dokończyć. Za to dzisiaj zaprezentuję mój pierwszy tzw. exploding box. Wykonałam go jakiś czas temu (w sierpniu :)) na ślub siostrzeńca mojego męża. Młodym się spodobało a to najważniejsze.



X X X X X X X X X 

Mam jeszcze jedna TUSALową zaległość, zatem niezwłocznie pokazuję mój słoiczek.


Mam nadzieję, iż teraz częściej będę się pojawiała w blogowym świecie. 
Pozdrawiam serdecznie Edyta :)))



12 komentarzy:

  1. fiu fiu! bardzo pomysłowy prezent! nic dziwnego, że się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło Cię będzie częściej tu widywać! Śliczna praca :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne pudełeczko, co się miało nie podobać :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. witaj, witaj ;)))) widzę, że nie próżnujesz! pudełeczko super! no i czekam na resztę ! pozdrawiam:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Edytko pudeleczko wyszlo wspaniale i to dopiero pierwsze,gratuluje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam wszystkich co robią takie cuda z papieru , ja juz sie za nowości nie łapie , ale lubię popatrzeć ..
    Twoja nie obecność jest jak najbardziej usprawiedliwiona. Teraz musisz dbać o siebie i małego ktosia , a jak już znajdziesz chwilkę to zaglądaj ,,Trochę cie brakuje w blogowym świecie ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Starej (czyli mnie :D) też się spodobało :D
    I to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś porwę się na exploding box, też mi tak zgrabnie wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne pudełeczko, w zyciu bym takiego nie zrobiła...podziwiam Cię, pierwsze i od razu takie cudo!!!
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.